Michał, daj czadu!

Michał Bober to nasz przedstawiciel w konkursie Debiuty tegorocznego festiwalu polskiej piosenki. Trzymamy na niego kciuki. – Rozmowa z Michałem Boberem, opolskim uczestnikiem konkursu Debiutów.

Jutro na scenie zaśpiewasz „Historię jednej znajomości” Krzysztofa Klenczona. Twoje wykonanie będzie różne od oryginału?

Po pierwsze zaśpiewam z orkiestrą, więc efekt – m.in. dzięki dęciakom – będzie znacznie bardziej spektakularny. Piosenka jest tak dobra, że nie ma sensu za bardzo kombinować. Aranżacja będzie nieco inna, ja zaśpiewam też inaczej niż Klenczon. 

Na pewno wysłuchałeś tego utworu ostatnio tysiące razy…

Wcale nie. Puściłem go sobie kilka razy, aby nauczyć się tekstu, teraz w samochodzie słucham już tylko podkładu z prób bez wokalu. Nie chcę, aby nawyki Klenczona weszły mi w krew. To mam zaśpiewać ja, po swojemu.

Na scenie nie będzie twojego zespołu, to z nim wygrałeś eliminacje…

Bardzo mi z tego powodu przykro, ale takie są wymogi sytuacji. Telewizja rządzi się swoimi prawami, ja nie mogę ich, niestety, zmienić. Na eliminacjach wystąpiłem jako solista i chyba to stało się decydujące dla organizatorów.

Trema już jest?

Na razie niewielka. Być może dlatego, że ostatnio byłem cały czas poza Opolem, nie czułem jeszcze festiwalowej atmosfery. Z drugiej strony kiedy przypominam sobie, że zostało już tylko kilka dni (rozmawiamy w poniedziałek – przyp. red.) ciśnienie krwi się podnosi.

Nie będziesz występował w amfiteatrze po raz pierwszy, prawda?

Nie, kilka razy byłem tu już z Opole Gospel Choir. Śpiewaliśmy już m.in. z Marylą Rodowicz, Ryszardem Rynkowskim, Anią Dąbrowską i Kasią Kowalską. Wtedy byłem jednak tylko tłem. Co innego będzie, kiedy stanę tam sam jak palec. Każdy błąd zostanie wychwycony. Nie tak jak w chórze.

Wszyscy wymienieni przez ciebie artyści będą tu w tym roku. Szykuje się spotkanie ze starymi znajomymi?

W sumie trochę tak. Z jedną różnicą, ja będę tu w zupełnie nowej i bardziej odpowiedzialnej roli. Zaznaczam, że bardzo się z tego cieszę.

Spodziewasz się czegoś po konkursie? Myślisz o wygranej?

Nie mam takiej presji. Chcę po prostu dobrze zaśpiewać, i dobrze reprezentować Opolan. Przy okazji chciałbym sprawić, żeby ludzie mnie zapamiętali, żebym zaznaczył swoją obecność.

Masz jakieś sposoby na stres – jakieś zwyczaje, zabobony?

Nie, przed występem staram się zawsze tylko skupić.

Czego ci życzyć przed występem?

Żebym dobrze zaśpiewał i… nie zapomniał tekstu. Chociaż w sumie mój utwór jest tak dobrze znany, że jak zapomnę słów, zwrócę po prostu mikrofon w stronę ludzi i pozwolę im śpiewać za mnie. Nikt się nie zorientuje (śmiech).

Rozmawiał Mariusz Jarzombek
źródło: Teraz Opole

Posted on 2011, in Michał Bober. Bookmark the permalink. Możliwość komentowania Michał, daj czadu! została wyłączona.

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d bloggers like this: